Subskrybuj
Ilustracja: Bogna Brewczyk fot. z archiwum Piotra Oczki
Ilustracja: Bogna Brewczyk fot. z archiwum Piotra Oczki
Prof. dr hab., pracownik naukowy Wydziału Polonistyki UJ. Anglista i polonista przekwalifikowany na niderlandystę i historyka sztuki. Znawca dawnej kultury holenderskiej, tłumacz literatury niderlandzkiej, zbieracz fajansów, książek i rupieci. Opublikował 25 książek (w tym 10...

Pele-mele: Piotr Oczko

„Znakowe” pele-mele stworzyliśmy, 
by zaczerpnąć inspiracje od ciekawych ludzi: jak pracować, 
co czytać, na co zwracać w życiu większą uwagę. A także kogo warto lepiej poznać – zaproszona osoba sama nominuje kolejną do odpowiedzi na nasze pytania

Czego nie wiedziałeś o sobie 10 lat temu?

Nie miałem pojęcia, jak bardzo jestem silny. Nie wiedziałem, że odważę się mówić to, co myślę, i zdam sobie nagle sprawę, że nie wszyscy muszą mnie koniecznie lubić. Nie przypuszczałem, że znów otworzę się na ludzi i przyjaźnie, a ktoś stanie się dla mnie do tego stopnia bliski, że nazwę go „bratem z wyboru”. Przede wszystkim jednak nie sądziłem, że będę w stanie się jeszcze zakochać – nieważne, że bez wzajemności. Przy tym ostatnim wyznaniu zupełnie blednie fakt, że do głowy by mi wtedy nie przyszło, iż mogę napisać książkę, która wyjdzie w nakładzie powyżej 10 tys. egzemplarzy.

Jaką dałbyś radę debiutantowi / debiutantce w Twojej branży?

Pisz wyłącznie o tym, co jest dla Ciebie bardzo ważne. Nie ma sensu męczyć się z wypracowaniami na zadany sobie temat.

Jak sobie radzisz ze skłonnością do prokrastynacji?

To chyba nie mój problem. Jestem zdyscyplinowanym, pedantycznym i punktualnym Prusakiem. Po prostu potwór. Ordnung muß sein!

Co Cię onieśmiela?

Komplementy – gdy ktoś je prawi, czuję się skrępowany i myślę, że sobie ze mnie drwi. Poza tym wystąpienia publiczne – szarżuję wtedy na adrenalinie i dużo mówię, żeby ukryć, jak niepewnie się czuję. Podobnie maskuję moją raczej niską samoocenę – udawaną wyniosłością i czasami, niestety, bezczelnością.

Gdybyś nie był tym, kim jesteś, byłbyś?

To, że zostanę filologiem i historykiem sztuki, wcale nie było takie pewne. W szkole podstawowej, czyli na długo przed Jurassic Parkiem, marzyłem, że będę paleontologiem i zaczytywałem się w książkach Zofii Kielan-Jaworowskiej. Potem planowałem medycynę (docelowo geriatrię) – nic z tego nie wyszło przez niemiłą nauczycielkę, która obrzydziła mi chemię, jeden z ulubionych przedmiotów, zdawany na egzaminie wstępnym na studia. W domu widziano we mnie prawnika, ale na szczęście ktoś szybko oprzytomniał. Przez jakiś czas myślałem o konserwacji zabytków – lubię przedmioty, a w tym zawodzie małe efekty pracy widzi się w miarę szybko, co daje poczucie sensu i satysfakcję. Dwadzieścia lat temu pojawił się też na krótko szaleńczy pomysł porzucenia nauki i zostania antykwariuszem. Mam farta, dobre oko i odziedziczoną po przodkach żyłkę do handlu. Kto wie, gdybym wtedy nie stchórzył, może obracałbym dziś w Zurychu Rembrandtami i Velázquezami?

Jacy są bohaterowie Twojego życia codziennego?

Romantycy i rewolucjoniści. Ci, którzy idą pod prąd i umierają za ideały.

Jaką umiejętność chciałbyś jeszcze w życiu zdobyć?

Chciałbym być bardziej cierpliwy i zdystansowany do świata – tylko że wtedy przestałbym być sobą.

Nieoczywisty film, który chętnie polecasz.

Kobiety na skraju załamania nerwowego Almodovara. O kobietach, które kochają za bardzo.

Od czego zaczynasz pracę nad nową książką?

Od wymyślenia, jak będzie wyglądała jej okładka. Dopiero w ramach tej estetycznej wizji zaczyna powstawać książka. Gdy wydawca ma potem inny pomysł, robi się duży kłopot, bo przestaję się identyfikować z tym, co napisałem. Trochę podobnie było z doktoratem – nie miałem jeszcze ani jednej gotowej strony, ale już kupiłem krawat na obronę.

Jaki przedmiot lub myśl umieściłbyś w kapsule czasu dla kolejnego pokolenia?

Nic bym nie umieszczał. Trzeba mieć doprawdy wiele pychy, żeby sądzić, że ma się coś ważnego do przekazania przyszłym pokoleniom. Wiem, że za 50 lat nikt nie będzie przecież czytał moich książek i artykułów. Zresztą jaki to wszystko ma sens? W skali epok geologicznych ludzkość jest tylko nic nieznaczącym epizodem.

Komu przekazujesz pele-mele?

Ishbel Szatrawskiej, mojej przyjaciółce, która 10 lat temu chyba nie wiedziała, że zostanie świetną pisarką. Myślałem też o Kasi Karpowicz, malarce. Dziewczyny, niestety, nie mogę wybrać Was obu!

Artykuł pojawił się w numerze: Stwórz szałas na hałas