Subskrybuj
Małgorzata Rejmer
fot. Katarzyna Lasoń, CC BY-SA 4.0 via Wikimedia Commons
Pisarka, reportażystka. Autorka powieści Toksymia (2009) oraz zbiorów reportaży Bukareszt. Kurz i krew (2013) i Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii (2018), za którą otrzymała Paszport „Polityki” i Nagrodę Kościelskich. Obecnie pracuje nad zbiorem...

Bukareszt ’26

To, że wiesz już o samobójstwie, nie ma znaczenia. Ten film jest o tym, co dzieje się potem. To traktat. Rozliczenie. Jaka jest dzisiejsza Rumunia, która doprowadziła do śmierci tego faceta?

Mżawka oblekała miasto szarym filtrem, gdy przyjechałam do Bukaresztu po dziesięciu latach.

Ja, na lotnisku Băneasa – żarłoczność i żar. Żarłoczne oczy i głowa: chcę jak najszybciej odwiedzać kolejne miejsca, żeby na stare polaroidy wspomnień nakładać nowe obrazy tego, co jest.

Bukareszt wydaje mi się taki jak kilkanaście lat temu, jedynie delikatnie wypucowany, otynkowany i wyczyszczony w najbardziej reprezentacyjnych miejscach. A poza tym, jak dawniej, pasjonująco warstwowy, spektakularny architektonicznie, jednolicie blokowiskowy na obrzeżach i opętany detalem w centrum.

Ze spokojem moszczę się w poczuciu, że wszystko wokół jest znajome. Bukareszt to ciągle moje miasto, pewnie nawet bardziej niż Tirana, choć z nią pozostaję w łączności bez przerwy od dziesięciu lat.

Nasza więź jest jak relacja z kimś, z kim kiedyś łączył cię płomienny romans, a teraz pozostał sentyment. Oglądałam filmy Radu Jude osadzone w stolicy Rumunii tak, jakbym przeglądała na Facebooku zdjęcia dawnej miłości, próbując sobie opowiedzieć, jak bardzo się zmienił. Bukareszt, do którego wróciłam, to przede wszystkim ludzie, ich ciepło, bezlitosny sarkazm, język, który ciągnie ku metaforze, i niekończące się dyskusje o polityce. To, co uwielbiam – rumuński fatalizm – jest zawsze podszyte absurdem, jakby ktoś opowiedział cudownie śmieszny dowcip na sekundę przed wbiciem ci noża w plecy.

– Już wiemy, że Nicuşor Dan [obecny prezydent] to miękka faja w kapeluszu.

– A kto wygrał za pierwszym razem? Sprzedawca oleju z węża, Călin Georgescu. Ten koleś w kampanii cytował kreskówki i Władcę Pierścieni. Idealny kandydat dla wtórnego analfabety.

Siedzę ze znajomymi w naszym ulubionym klubie Control i w głowie ukuwam nowe określenie: bezradny jak rumuński intelektualista.

Mój Bukareszt 2026 roku jest miastem, w którym ludzie próbują sobie opowiedzieć, jaka będzie polityczna przyszłość świata, i w jaki sposób Rumunia na tym ucierpi. Znajomi przywołują sceny z filmów Cristiego Puiu, Radu Jude i Cristiana Mungiu, jakby to były dokumenty pokazujące nastroje społeczne.

Mój przyjaciel Stefan, który wielokrotnie pojawiał się na kartach Bukaresztu, tłumaczy mi teraz:

– Mungiu przeczytał gdzieś, że w transylwańskiej wiosce pracują w piekarni Palestyńczycy, i tak zrodził się pomysł na film Prześwietlenie. Scena, gdy w ośrodku kultury Rumuni i Węgrzy dyskutują o tym, czy ktoś ze Sri Lanki ma prawo robić tu chleb, a potem zaczynają się między sobą bić, to kwintesencja dzisiejszej Rumunii. Brakuje rąk do pracy, kto mógł, wyjechał za granicę, wioski się wyludniają, więc trzeba zatrudniać ludzi z Azji, a jednocześnie wszyscy krzyczą: Rumunia dla Rumunów! Zwróć uwagę, jak w najnowszym filmie Jude Kontinental ’25 pokazany jest rowerzysta Uber Eats – ma na plecaku wielki napis „Jestem Rumunem” i opaskę z narodową flagą na ramieniu, żeby kierowcom nie przyszło do głowy go stuknąć. A jednocześnie cała historia jest o tym, jak jedna komorniczka, po samobójstwie faceta, którego eksmitowała z piwnicy, radzi sobie z poczuciem winy.

– Samobójstwie! – żachnęłam się. – Jak możesz tak spojlerować?

– Nie znasz kina rumuńskiego? – Śmieje się Stefan. – To, że wiesz już o samobójstwie, nie ma znaczenia. Ten film jest o tym, co dzieje się potem. To traktat. Rozliczenie. Jaka jest dzisiejsza Rumunia, która doprowadziła do śmierci tego faceta? Czy aspirująca klasa średnia powinna mieć poczucie winy, że tworzy system niszczący słabych? Jakim betonowym piekłem stał się Kluż, miasto mitu rumuńskiej nowoczesności?

Nic, tylko pić, tymczasem piwo kosztuje 33 lei za butelkę, czyli jakieś 30 złotych.

– Bezwstydnie drogie piwo – komentuje Mugur – w czasach triumfu bezwstydnej głupoty. Prześwietlenie i Kontinental ’25 idealnie pokazują, że żyjemy w świecie, gdy bez żadnych konsekwencji możesz powiedzieć rzeczy najbardziej okrutne i durne, a inni ci przyklasną. Internet stał się forum lunatyków, kanałem, przez który płynie nacjonalistyczny ściek, a ludzie piją z niego wiadrami. Upajają się nienawiścią do innych i urojonym poczuciem wielkości. Rumunia zawsze wolna. Węgrzy na Węgry. Dopiero co pozbyliśmy się Cyganów, a teraz musimy walczyć z brudasami z Azji.

– A będzie tylko gorzej. – Stefan się uśmiecha, bo Stefan lubi się uśmiechać, gdy mówi coś okropnego. – W sondażach radykalna prawica ma w tej chwili 40% głosów. Nie da się tego zatrzymać. Wygrana Nicuşora Dana w wyborach prezydenckich to był cud chwilowego zrywu demokratycznej, europejskiej Rumunii. Ale już wiemy, że Dan jest zbyt słaby, żeby powstrzymać prawicę.

– I to nie jest miła prawica – dodaje Mugur. – To taka prawica, że w nocy stoisz po ciemku w oknie i pilnujesz, żeby nie spalili ci domu.

Zamawiamy jeszcze jedną kolejkę; płaci Stefan, który pracuje w korporacji.

Śmiejemy się, że tak sobie radzi z poczuciem winy.

Artykuł pojawił się w numerze: Analogowe nawyki