Subskrybuj
Janusz Poniewierski
Janusz Poniewierski, zdj. Michał Lichtański
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Gość w dom

Jak powiadają żydowskie midrasze, w ludziach ubogich i wykluczonych kryją się nieraz posłańcy Boga

Przypadającym jesienią obchodom żydowskiego Święta Szałasów (Sukot) towarzyszą wierzenia, które swą refleksją objęła mistyczna księga Zohar. Myślę tu zwłaszcza o przeświadczeniu, iż goście (uszpizin) podejmowani w specjalnie zbudowanych wtedy szałasach są de facto posłańcami Boga. I to właśnie oni mają poprowadzić tych, do których przychodzą, ku duchowej doskonałości.

Święto Sukot trwa cały tydzień. Codziennie zatem – każdego kolejnego dnia – pobożni Żydzi spodziewają się odwiedzin jednego z patriarchów i / lub proroków szczególnie ważnych dla judaizmu. Są to ojcowie wiary: Abraham, Izaak, Jakub, Józef (Egipski), Mojżesz, Aaron i Dawid; współcześnie (np. w judaizmie reformowanym) mówi się również o gościniach: biblijnych przywódczyniach i przewodniczkach ludu Izraela, takich jak matriarchini Sara czy Miriam, siostra Mojżesza.

Ta stara tradycja kładzie nacisk na duchowy aspekt gościnności. Słychać w niej echo wizyty, którą złożyli Abrahamowi aniołowie oraz sam Bóg. Głęboką – zakorzenioną właśnie w judaizmie – interpretację tego wydarzenia przypomniał niedawno w liście pasterskim, poświęconym naszemu stosunkowi do uchodźców, kard. Grzegorz Ryś: „»Gościnność (…) znaczy więcej niż przyjęcie Bożej obecności«! Nie zostawia Boga ten, kto śpieszy – jak Abraham – do podróżnych. Przeciwnie, spotyka Go w jeszcze innej postaci. Tradycja chrześcijańska (…) mówi nam, że Abrahama nawiedziła Trójca Święta. Przyznajmy jednak, że Boską Trójcę łatwiej jest nieraz przyjąć nawet w Jej niepojętej Tajemnicy, niż wtedy, gdy przychodzi w osobach trzech obcych wędrowców…”.

Zdumiewające, że trzeba o tym przypominać w kraju, w którym poważnie niegdyś traktowano przysłowie: „Gość w dom, Bóg w dom” (por. Mt 25, 35: „Byłem przybyszem, a przyjęliście mnie”).

Na gości – powiadają Żydzi – nie wystarczy jednak tylko czekać. Trzeba (i warto!) ich zapraszać. Stąd modlitwa, odmawiana w trakcie święta Sukot i błagająca wysłanników Boga, by zechcieli przybyć do tych, którzy o to proszą. Ale to także zaproszenie skierowane do ludzi żyjących tuż obok lub przychodzących z daleka. Co ważne, nie chodzi tu o osoby majętne i wpływowe (czy o tych, którzy na co dzień żyją „po Bożemu”), ale o „ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych” (Łk 14, 13), a także grzesznych i wykluczonych. Jak opowiadają midrasze, to właśnie w nich – paradoksalnie – ukrywają się nieraz boscy posłańcy; często w takim „przebraniu” pojawia się np. prorok Eliasz.

Przytoczyłem tu cytat z Ewangelii, bo coraz lepiej widzę, jak bardzo wyrasta ona z tradycji żydowskiej i z nią koresponduje. Zresztą, takich mniej lub bardziej wyraźnie nawiązujących do święta Sukot tropów jest w ewangeliach więcej. Wystarczy uważnie przeczytać opowieść o przemienieniu Jezusa: można w niej dostrzec „gości z nieba”, Mojżesza i Eliasza, i usłyszeć głos Piotra zapraszającego ich wraz z Mesjaszem „do namiotów” (por. Mt 17, 1–4).

*

7 października br. przypada pierwszy dzień Święta Szałasów (zgodnie z żydowskim kalendarzem rozpoczyna się ono już 6. wieczorem). Jest to także druga rocznica zbrodniczej napaści Hamasu na Izrael, dokonanej w trakcie tamtego święta Sukot.

Przychylając się do prośby Redakcji „Znaku”, nie będę formułował swego (dla niektórych, jak się okazuje, kontrowersyjnego) stanowiska na temat rozpoczętej wówczas wojny Izraela z Hamasem. Niemniej, współczując wszystkim (!), którzy cierpią z powodu tej wojny (w tym palestyńskim cywilom, zwłaszcza dzieciom), pragnę upomnieć się o los porwanych wówczas przez Hamas zakładników (i zwrot ciał tych, którzy już nie żyją). Przypominam, że uprowadzono wtedy do Strefy Gazy 251 osób.

Czekam zatem na uszpizin (gości) przybywających w czasie święta Sukot: może jestem naiwny, jednak tli się we mnie płomyk nadziei, że ujrzymy ich w zakładnikach powracających wreszcie do domu.

Artykuł pojawił się w numerze: Między słowami. Jak budować głębsze relacje