Subskrybuj
Olga Gitkiewicz (fot. Anna Liminowicz)
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.

Wieczny nieodpoczynek

Miał to być piękny, słoneczny tekst o niedzieli, dniu wolności od pracy wpisanej już choćby w samą nazwę. Życie, jak to ono, uznało, że podsunie mi inny temat

Mówiono mi, że nie pisze się na kolanach. Że teksty trzeba konstruować w skali ludzkiej, ze zrozumieniem, ale nie uniżając się nadmiernie ani w stosunku do opisywanych osób, ani zjawisk. Piszę ten tekst na kolanach.

Piszę przy przedziwnej konstrukcji złożonej z komody i kilku poduszek, klęcząc. Kot patrzy na mnie z urazą, bo nie może się na tej szafce wylegiwać. Jednak próbuje gdzieś się wcisnąć, znaleźć sobie miejsce pomiędzy laptopem, moimi rękami i ścianą.

Wydaję z siebie również dźwięki, o których nie pomyślałabym, że istnieją, mieszankę jęku i śmiechu, bo przynajmniej humor mnie nie opuszcza i jednak uruchamia się bezwiednie, kiedy muszę się gdzieś doturlać w przedziwnej pozycji.

Oczywiście wszystkie znaki na niebie i ziemi to zapowiadały. Szykowałam się na dłuższy weekend, na to, że odpocznę. Musiałam tylko jeszcze kilka rzeczy dokończyć, pilnie coś sprawdzić, gdzieś pojechać i z kimś porozmawiać. A potem już miałam zadbać o higienę pracy, wyspać się, nic nie robić.

W pracy takiej jak moja, nieustabilizowanej umową i regularnymi wypłatami, nienormowanej określonymi godzinami, samotniczej, trudno zachować higienę. Rozciąga się tydzień roboczy, przesuwa go na weekendy, pracuje po nocach. Rzecz jasna są dni, kiedy wstaje się później, kiedy zajęć nie ma w kolejce aż tak dużo i można trochę pobumelować, więc nie jest to najgorsze zajęcie na świecie. Jednak te dni zdarzają się coraz rzadziej, i nie jest to jedynie moje doświadczenie. Od wielu znajomych osób słyszę, że tak to teraz wygląda: 10–12 godz. przy biurku, bateria zimnych kaw, których się nie miało czasu wypić, piasek pod oczami. I oczywiście dziwne dolegliwości w rejonie kręgosłupa, też je znam – na tyle dobrze, że nauczyłam się je ignorować, wierzyć, że odrobina aktywności fizycznej pozwoli je okiełznać.

Dlatego kiedy kilka dni temu wstałam i czułam się nieco dziwnie, uznałam, że trzeba to jakoś rozchodzić. Może rozjeździć na rowerze. A potem dokończyć wszystkie zaległe teksty i wtedy może odpocząć.

Mam wysoki próg bólu, zatem nie zorientowałam się od razu. Myślałam: ciało już nie to, ale przecież nadal sprawne. I ono właśnie powiedziało mi: a figa, nie będziesz miała ani pracy, ani odpoczynku, cierp, a tutaj twoja koleżanka, trochę się już znacie, ale tym razem zostanie na dłużej, rwa kulszowa.

Cierpię więc. Szukam tych oszczędnych ruchów, które nie będą się wiązały z przeszywającym bólem, i prawie za każdym razem błądzę. Piszę na telefonie, bo akurat telefon mogę utrzymać w dłoni. Szukam sposobów i szukam takiego ułożenia ciała, które pozwoli mi oddychać nieco głębiej. Buduję konstrukcje z poduszek. Klęczę. Piszę ten tekst, bo czeka na niego redakcja. Piszę, bo taka jest ta praca. Potem odpocznę, potem odpocznę.

Według Słownika języka polskiego PWN odpoczynek to „przerwa w jakimś wysiłku, czas poświęcony na pozbywanie się zmęczenia, zwykle poprzez robienie tego, co sprawia przyjemność”. Główny Urząd Statystyczny definiuje urlop wypoczynkowy przez zaprzeczenie, jako „czas nieprzepracowany”. Coraz trudniej jest naprawdę odpoczywać, zwłaszcza kiedy wypoczynek definiuje się poprzez odniesienia do braku pracy.

Moje ciało jasno dało mi do zrozumienia, że odpoczynku nie można odsuwać w nieskończoność. Lecz kiedy do łóżka kładzie ból, to żaden odpoczynek. I wcale nie pomaga myśl, że sama sobie to zrobiłam. Ani nawet ta, że jestem jedną z wielu osób, które mają kłopot ze znalezieniem czasu na wypoczynek. Starannie o nim myślimy, jednak sama realizacja bywa problemem. I nie chodzi wcale o pracoholizm czy korporacyjne nawyki, raczej o to, że codziennych obowiązków, tych związanych z pracą i tych poza nią, przybywa nam wszystkim i coraz trudniej im podołać. Podczas urlopu planujemy załatwić zaległe sprawy urzędowe, przeprowadzić remonty i gruntowne porządki. O tym, jak wiele osób ma kłopot ze zorganizowaniem odpoczynku, świadczy okołowakacyjny wysyp tekstów zatytułowanych Jak odpoczywać efektywnie, X sposobów na efektywny wypoczynek, Co robić na urlopie. Proszę zajrzeć na portale, to ten czas w roku. Albo może proszę nie zaglądać. Ostatecznie odpoczynek nie musi być efektywny, to określenie za bardzo kojarzy się z pracą. Ważne, żeby po prostu był.

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie