Nie pragnę teraz być szczęśliwy, chcę tylko być obecny.
Albert Camus, Notatniki
Zacznę górnolotnie i egzaltowanie, biorąc siebie zbyt poważnie, czyli dokładnie tak, jak pasuje osobom powierzającym swe tajemnice „Drogiemu Pamiętnikowi”. Zacznę od wyznania, że prowadzenie dziennika to mój sposób, żeby uczcić życie. A do jego pisania popycha mnie parcie egzystencjalne, o którym tak soczyście, jak o wiśni, pisała Jolanta Brach-Czaina. Chodzi o zagęszczenie obecności. Z pewnością jest to jedna z moich idée fixe. Kiedyś usłyszałam od psychoterapeuty: „Pani obsesją jest obecność”. Można więc powiedzieć, że mam to zdiagnozowane – cierpię na obsesję obecności, a dziennik pozwala mi to pragnienie nasycić.
Głód rzeczywistości można oczywiście zaspokajać na różne sposoby. Moją metodą, od ponad 30 lat, jest próba wniknięcia w rzeczywistość poprzez prowadzenie dziennika. Mam jedno zadanie: nie oddalić się od bycia w świecie. Pisanie jako próba zbliżenia się do świata, próba, która przynosi upragnioną obecność….