Subskrybuj
Weronika Pelczyńska. Fot. Helena Ganjalyan

Praktyka ponadczasowego siostrzeństwa

Performans i taniec pomagają tworzyć relacje, które nie muszą być wieczne, nazwane i unormowane.

Jesteś tancerką i choreografką, ale w projektach, które współtworzysz, widać duże zainteresowanie rzeźbą – dziedziną bardzo statyczną, zatrzymującą ruch w jednej pozycji. W sierpniu odbędzie się premiera Somy stanowiącej kontynuację performansu Rzeźbiary. Oba spektakle nawiązują do historycznych postaci artystek-rzeźbiarek oraz ich twórczości. W jaki sposób choreografia koresponduje z rzeźbą?

Interesuje mnie fuzja tańca i rzeźby, nie ze względu na ich odmienność, tylko podobieństwo. Obydwie sztuki powstają w procesualny sposób – w pracowni, w dłuższym procesie twórczym. Rzeźba jest pozornie statyczna, można powiedzieć: zastygła, trwająca w ruchu. Możemy patrzeć na nią nie tylko przez pryzmat formy, materiału, z którego została wykonana, czy historii, jaką niesie (np. poprzez nadany jej tytuł lub proces twórczy). Obie dziedziny są trójwymiarowe: ich parametrem jest przestrzeń, co czyni je wyjątkowymi wśród innych form sztuki i silnie wpływa na sposób ich odbioru.

Rozwijam swoją praktykę artystyczną w obszarze poszerzonej choreografii, nazywanej także nową choreografią. Traktuję ją jako organizację uwagi – opartą na cielesnym doświadczeniu ruchu i relacji z publicznością.

Moim celem jest…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką