Zmarły niedawno w Rzymie prof. Stanisław Grygiel (1934–2023) był kiedyś redaktorem „Znaku”, autorem ważnych dla miesięcznika – i będących zarzewiem gorących dyskusji – esejów filozoficznych. Starsi czytelnicy naszego pisma mogą jeszcze pamiętać jego pozostające „w kręgu wiary i kultury” i dające do myślenia teksty. Za jeden z nich (Ethos chrześcijański i prawdziwe człowieczeństwo u podstaw pokoju…) autor otrzymał międzynarodową Nagrodę im. Maksymiliana Kolbego i Reinholda Schneidera (1976) .
„Znak” bywał wtedy (dużo bardziej niż dzisiaj) pismem filozoficznym. Stanisław Grygiel – wraz ze współredagującym miesięcznik Władysławem Stróżewskim i z ks. Józefem Tischnerem – umożliwiał polskiej inteligencji (nie tylko katolickiej) spotkanie z takimi myślicielami, jak Gadamer, Lévinas czy Heidegger. Warto pamiętać, że na tych łamach – właśnie dzięki Grygielowi i Stróżewskiemu – już w 1965 r. ukazał się pierwszy polski przekład pism Martina Heideggera (esej Co to jest metafizyka?). To także Grygiel przynosił do redakcji – tłumaczył i publikował – nieznane wtedy jeszcze w Polsce teksty Rosenzweiga i Bubera, w tym fragmenty głośnych Opowieści chasydów. Mając tak rozległe zainteresowania, uważał się zawsze za myśliciela katolickiego. Nie był tomistą, choć bardzo cenił Tomasza z Akwinu (i Arystotelesa); o wiele bliższy był mu Platon. Filozofii uczył się najpierw u jezuitów, a następnie – po tym jak opuścił seminarium duchowne – u boku Karola Wojtyły, któremu już na zawsze pozostał wierny i którego do końca życia traktował jak mistrza. Ukończył też polonistykę na UJ. Dobrze znał literaturę piękną i w swoim filozofowaniu często sięgał do tragedii greckiej oraz do poezji Rilkego, Hölderlina i – przede wszystkim – Norwida. Z czasem specyficzny norwidowski…