W kościele było chłodno i ludno, na końcu prezbiterium stało pięciu ciemno ubranych mężczyzn, nadstawiano uszu, bo do nawy głównej śpiew dochodził z daleka. Mimo to wypełniał przestrzeń XIII-wiecznego, klasycznego gotyku. Głęboki, niski głos, basso continuo, był drabiną, po której wspinały się pozostałe głosy, nakładając się niekiedy na siebie, podtrzymując wzajemnie w swym dążeniu. Śpiewano pieśni z…