Można, oczywiście, spierać się o tę czy inną intepretację, ale naczelna teza wydaje się trafna. Słowo „przemiana” dotyczy człowieka, którego tranformację duchową polski teatr w sposób szczególny tematyzuje. Termin ten nawiązuje do formuły Konrada Górskiego, który nazwał Gustawa-Konrada z Dziadów „bohaterem przemian”; ale choć autor chronologicznie wychodzi od analizy poglądów teatralnych Mickiewicza, to reintepretuje w gruncie rzeczy poszczególne etapy „teatru przemian” z perspektywy końca, to znaczy pracy Grotowskiego nad aktorem, którego publiczna transformacja miała stać się naczelną zasadą jego pracy.
Kosiński już poprzednią swą książkę poświęcił aktorstwu XIX-wiecznemu[1]. Temat to trudny, bo jak pisać o takiej twórczości? Ale pisanie z perspektywy aktora ma swoje dobre strony: wydobywa wymiar antropologiczny teatru, stawia w centrum ludzką treść roli i technikę tworzenia postaci oraz typ poszukiwanego kontaktu z widzem. Pozwala odnaleźć w tekście dramatycznym potencjał teatralnych przeżyć i interakcji. Niebezpieczeństwo tkwi w pomijaniu kontekstu kulturowego i społecznego, tak jakby jednostka mogła się rozwijać duchowo samoistnie,…