Jak zapamiętał Pan swoje dzieciństwo w przedwojennej Warszawie?Kiedy jest się już starym, świat dzieciństwa powraca z niesamowitą siłą. Nie mogę pojąć, skąd wzięła się we mnie ta wizualna zdolność zapamiętywania różnych szczegółów z przeszłości. Pamiętam ludzi, ulice, budynki… Kiedy idę dziś ulicą Marszałkowską, wiem, że przechodzę obok miejsca, w którym kiedyś był sklep Gajewskiego ze wspaniałymi lodami. A idąc ulicami Długą i Miodową, widzę siebie jako kilkuletniego chłopca. Trzymany za rękę przez babcię Tomaszewską, zmierzam do kościoła Kapucynów. W kościele przy prawym filarze była nasza ławka. Gdy babcia się modliła, mnie absorbowały postacie aniołów ozdabiające ołtarz. Kiedy teraz czasem siadam w tej ławce, czuję obecność babci. To odczuwanie konkretyzuje się w obraz i widzę jej profil. Pamiętam smak babek śmietankowych, jakie jadłem w kawiarni Rzymianka przy ulicy Miodowej 10, której…