Żaba to (czemu żaba, a nie jaskółka? – zapytałby Stefan Czarniecki) szczególnego rodzaju, ale przecież podobny spór odbywał się już w przeszłości, kiedy wydano po raz pierwszy Opętanych, powieść „dla kucharek”, sygnowaną przed wojną pseudonimem. Co prawda, teraz mamy do czynienia z tekstem jawnie nieliterackim, a nie rozmyślnie grafomańskim, ale natura kontrowersji jest analogiczna. Rewidować ustalone poglądy na temat Gombrowicza czy uznać, że nic się nie stało? Pytanie to o tyle słuszne, że powojenna twórczość pisarza zawiera natrętne odniesienia do jego biografii, więc każda notatka dotycząca jego prywatności (a zwłaszcza taka, która ujawnia fakty skrywane)…
krytyk i historyk literatury, adiunkt na Wydziale Polonistyki UJ