Komiks jest jak worek bez dna (i nigdy nie wiadomo, co się z niego wyciągnie). Nie ma jednoznacznej i uniwersalnej definicji, co właściwie jest komiksem (a co nim nie jest). Ukuto ich dziesiątki, lecz żadna z nich nie jest doskonała. Niektóre koncentrują się na klasycznie rozumianej formie, wymieniając wszystkie, pozornie niezbędne elementy (kadry, dymki, związek przyczynowo-skutkowy itp.), dzięki którym dany utwór można uznać za komiks. Inne są na tyle (świadomie) otwarte i nieprecyzyjne, że na ich podstawie komiksem można nazwać prawie wszystko, wystarczą przynajmniej dwa statyczne obrazy, tworzące sekwencję lub wzajemny kontekst i voilà, mamy komiks. Jedne definicje są zbyt uproszczone, drugie zbyt ogólne, bo syntetyczne połączenie warstwy fabularnej i graficznej powoduje, że komiks…