Subskrybuj
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....

Życie bez grymasów

Odbiorcy, podobnie jak twórcy, muszą dać sobie szansę zauważenia detali, a przez to: urody świata. To pierwszy, niezbędny krok do rozpoczęcia edukacji artystycznej. Z dzieckiem powinni to uczynić jego rodzice, niezależnie od tego, kim są z zawodu, gdzie mieszkają, jakie mają zainteresowania. Bo w gruncie rzeczy chodzi o to, by powiedzieć: popatrz, posłuchaj… Reszta przyjdzie sama.

Jak Pan zapamiętał swój pierwszy kontakt ze sztuką?

Rok czy dwa po zakończeniu wojny mój ojciec, który był kupcem galanteryjnym jeszcze z czasów przedwojennych…

„Porębski i Zimler, obecnie Julian Rodziński” – jak można przeczytać na fotografii sklepu przy pl. Mariackim w Krakowie, zawieszonej w Pana pracowni.

Zgadza się. Ojciec przeczytał w „Dzienniku Polskim” informację o otwarciu Domu Jana Matejki przy Floriańskiej. I tak znalazłem się w muzeum, które dzisiaj mogłoby śmieszyć swoją staroświeckością (kilka sprzętów, szkice do Bitwy pod Grunwaldem, rekwizyty), ale dla mnie – wówczas sześcio- czy siedmiolet-niego chłopca – było miejscem, gdzie po raz pierwszy zetknąłem się z warsztatem malarza. I gdzie obudził się we mnie ten rodzaj wrażliwości, który ostatecznie doprowadził do tego, że wybrałem malowanie jako swój rodzaj odpowiedzi na to, co mnie otacza.

Pana rodzice mieli zainteresowania artystyczne?

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Imperialne oblicze Rosjan