Na Pana nową książkę składają się rozmowy z wieloma wybitnymi twórcami. Wie Pan, jakie zdanie najbardziej zapadło mi w pamięć? „Człowiek wolny różni się od człowieka zniewolonego właśnie tym, że w przypadku katastrofy, niepowodzenia, klęski, nigdy nie obwinia okoliczności, kogoś innego, władzy – on obwinia samego siebie” – to powiedział Josif Brodski.Mówił też o tym, że zesłanie było właściwie jednym z najszczęśliwszych okresów jego życia, bo wstawał o świcie i robił to, co większość mieszkańców jego kraju. Niebywałe było to jego ciągłe unikanie martyrologicznej roli, której od niego oczekiwano. Ja także głupawo go pytałem o takie rzeczy: jak się wytrzymuje taki proces, napór wrogiego tłumu, psychuszki, zesłanie, emigrację. On to wszystko nie tyle bagatelizował i demitologizował, pozbawiał męczeńskiego zabarwienia, kwitował stwierdzeniem: „byłem wtedy młodym człowiekiem i było mi to wszystko łatwiej znieść (…), gdyby to miało miejsce dzisiaj, nie wytrzymałbym tego na pewno”. O emigracji mówił, że jest to jedynie przesunięcie w przestrzeni, że ma się to samo życie i tyle samo do zrobienia; interesuje go tylko napisanie jak najlepszego wiersza. To jest przykład pięknej…
redaktorka miesięcznika „Znak”, z wykształcenia polonistka i teatrolożka. Teksty o literaturze i teatrze publikowała wcześniej jako Agnieszka Goławska.