Jak to było z tymi nietoperzami?
Tymi, które badałam, pisząc pracę magisterską?
Tymi samymi.
To ktoś to jeszcze pamięta?!… Prof. Roman J. Wojtusiak, etolog z Katedry Zoologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, który badał m.in. orientację przestrzenną owadów, nietoperzy i ptaków, polecił mi zbadanie wrażliwości nietoperzy na odróżnianie bieli i czerni oraz różnych odcieni szarości. Z moim kolegą Adamem Krzanowskim (późniejszym profesorem), który obrączkował te nocne ssaki, chodziliśmy po różnych miejscach, gdzie mieszkały większe ich skupiska. Dotarliśmy aż pod sam dach bazyliki Mariackiej, gdzie przez lata powstały gigantyczne kolonie nietoperzy, uformowane w kształt gron zwisających z kalenicy. Gdy włożyło się rękę do takiego grona, stworzonego przez kilkadziesiąt egzemplarzy, czuło się przyjemne ciepło, gorąco właściwie, bo zwierzęta, zbite ciasno koło siebie, trzymały temperaturę.
To Pani wkładała tam rękę?Naturalnie, troszkę gryzły, ale nie bardzo. Na całym poddaszu czuło się specyficzny zapach nietoperzy, tak że potem, ile razy bywałam w bazylice, miałam wrażenie, że dociera on do mnie ponownie. Ani zapach, ani dotyk nietoperzy nie napełniały mnie odrazą. Poczułam się okropnie, gdy parę osobników musiałam wyrwać z tej ogromnej rodziny i zamknąć w klatce… Eksperymenty wykonywałam w Instytucie Zoologii – podawałam im jedzenie na miseczkach w różnych odcieniach szarości – nocowały jednak u mnie. Praca nie była…