Gnom – to jest właśnie temat moich dumań godny!
Gnom tupiący nogami, to znowu pogodny,
Gnom liczący wytrwale komy i procenty,
Gnom swą misją dziejową ogromnie przejęty,
Gnom – gospodarz wspaniały, Gnom – narodu ociec,
Gnom – mąż stanu, Gnom – mędrzec, trudno zresztą dociec
ogromu zasług tego niezwykłego męża…
Janusz Szpotański, Gnomiada
Ernsta Theodora Amadeusa Hoffmanna w Polsce czytuje się rzadko. A szkoda. W jego opowieściach da się bowiem znaleźć wizje prawdziwie profetyczne. Proroków zaś warto czasem posłuchać. Mylą się często w szczegółach, ale istotę rzeczy widzą niekiedy ostrzej i wyraźniej niż potomni, a to właśnie dlatego że widzą ją jeszcze nieobciążoną zacierającymi kontur detalami. Kto wie: może to, co nazywamy „jasnowidzeniem”, to całkiem po prostu dar jasnego widzenia swojej współczesności, w której już się zaczyna destylować „diable eliksiry”, mające zatruć przyszłość – Heinrich Heine nie bez kozery nazwał jego prozę „krzykiem przerażenia w dwudziestu tomach”.
Epopeja obłąkania
Historia Zacheuszka cynobrem zwanegozaczyna się źle. oto w pewnym baśniowo idyllicznym księstewku rodzi się dziecko wyjątkowo pokraczne: zamiast pleców ma „harbuzowatą narośl”, a tuż pod piersią wyrastają mu „nóżki cienkie jak leszczynowe patyki”. Wśród „gęstwiny czarnych zmierzwionych włosów” da się…