Jak doszło do jego powstania? Przede wszystkim – zaznacza Hochschild – trzeba pamiętać, że, wbrew częstym wyobrażeniom, to nie Ameryka, ale właśnie Anglia była kolebką tego ruchu. Wszystko zaczęło się w jednej z londyńskich drukarni pewnego majowego popołudnia 1787 r. od niepozornego spotkania 12 mężczyzn, którzy postanowili położyć kres niewolnictwu. Do szczegółów tego spotkania i jego konsekwencji autor wraca po przejmującym odmalowaniu świata, w jakim żyli ci, którzy postanowili go tak diametralnie zmienić. I jest to opowieść równie pouczająca jak następująca po niej relacja z kolejnych etapów walki o wyzwolenie niewolników. Choć autor zastrzega, że – by pojąć doniosłość tego, co dokonało się za sprawą ruchu abolicjonistycznego – trzeba wyobrazić sobie świat, który dziś „byłby nie do pomyślenia” (s….
Absolwentka komparatystyki i filozofii UJ, współpracowniczka miesięcznika "Znak".