Bohater tego wspomnienia to Jan Błoński mój – tylko mój. Nie pretenduję do uogólnień. Wspomnienie moje, to także „Dichtung und Wahrheit”… Spotkałem go pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy po powrocie z Francji zaczął wykładać na UJ historię literatury polskiej dwudziestolecia międzywojennego. Na wykłady trafiłem przypadkiem. Po ukończeniu malarstwa na ASP głodny wiedzy zwierzyłem się mojej koleżance żony, polonistce, która wpadła na herbatkę. „Niech pan pochodzi na wykłady Błońskiego”. Wykłady – jak każe odwieczna uniwersytecka tradycja – były otwarte. Wykładał chyba w Gołębniku (siedzibie fakultetu polonistyki), czego nie jestem całkiem pewny. Nie rekonstruował „kierunków”, ale wybrał szereg pisarzy, których uznawał za ważnych, i omawiał ich twórczość. Fascynowało mnie to, że – a także to, jak potrafił wydobywać z utworów ich logikę…