Te dwa obrazy nie dają spokoju: lekko uśmiechnięty Budda medytujący na kwiecie lotosu i wykrzywiona twarz Jezusa skazanego na śmierć. W tle inne obrazy, cierpliwie dostarczane przez media – ciała, stosy ciał, tragedia na Haiti, rocznica wyzwolenia Auschwitz… Jest zima, z trudem wyszarpuję nogi z kolejnej zaspy. Udaję, że to skupienie wymaga ode mnie spuszczonego wzroku i opuszczenia głowy. Tak naprawdę nie mam siły, aby zadać pytania. Nie mam odwagi, aby próbować udzielić odpowiedzi.
Być może nie ma lepszych okoliczności do lektury książki Tomáša Halíka Dotknij ran.
Wkładanie palca w ranyCo mogę odpowiedzieć obrazom dokumentującym tragedię? Nagłówki gazet krzyczą, tabloidy coraz agresywniej zadają pytania. Swoje trzy grosze dorzuca także sumienie, nieraz bardziej skutecznie. Zdaj sprawę z własnej wiary, chrześcijaninie – zdaje się wołać wszystko wokół mnie. Tylko ślepy i głuchy nie zauważyłby tego wzbierającego krzyku: gdzie jest twój Bóg? Wolny rynek, demokratyzacja życia społecznego, konsumpcyjny styl życia – osiągnęliśmy nasycenie, a wszechświat relacji międzyludzkich zaczyna stygnąć. W obliczu takich…
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum
- Pełny dostęp do wszystkich artykułów
- Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
- Archiwum numerów zawsze pod ręką