Subskrybuj
Kustosz w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie, pracuje w Instytucie Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziale Muzeum. Opublikował m.in. Edytorstwo. Jak wydawać współczesne teksty literackie (2011), przygotowuje biografię Jana Józefa Lipskiego, prowadzi...

Siła konkretu

Dziennikarka śledcza od końca 2001 do 2012 r. dokumentowała przestępczość w południowym Los Angeles.

Jej analizy mogą być przydatne także dla nas. Szczególnie w czasie kiedy powinna toczyć się debata o sposobach integracji migrantów z polskim społeczeństwem, a jest ona wciąż zastępowana podsycaniem emocji. Leovy pokazuje, że mury nie pomagają. Naruszając poprawność polityczną (ryzykując oskarżeniem o rasizm badaniem przestępczości wśród czarnoskórych), zebrała dowody, iż przestępczość nie zależy od koloru skóry; to często efekt wtórny – wepchnięcia za mury getta.

Gettowość podsyca przestępczość: gangi powstają tam, gdzie ze swojej nadzorczo-ochronnej funkcji wycofuje się państwo. Uwaga, liberałowie: nie tylko z nadzorczej, ale także z ochronnej. Państwo musi reagować, nie pozwalać na tworzenie się gett, bo „drobniejsze przestępstwa przygotowywały niejako grunt pod morderstwa”. Logiczne, że „gdy ludzie zostają pozbawieni [prawdziwej – przyp. Ł.G.] ochrony prawnej i znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, prawdopodobieństwo, że zwrócą się przeciwko sobie, rośnie, a nie maleje”. Częsta jest postawa typu „to nie nasza sprawa”. Tymczasem im większy poziom wyobcowania danej mniejszości i dystansu ze strony sił porządkowych – tym większe niebezpieczeństwo społecznego wybuchu. „Tam gdzie wymiar sprawiedliwości nie reaguje z całą stanowczością na przemoc i śmierć, morderstwa przybierają rozmiary zarazy”. Zarazę tę Leovy nazywa „Potworem”.

Lekcja z lektury tej książki nie tylko dla naszej moralności, ale i praktycznej ochrony społeczeństwa: nie stawiajmy murów! Przeciwnie – obcy powinni poczuć się bezpieczni, wyobcowanie powoduje frustrację i gniew.

Autorka zwraca uwagę, że od surowości ważniejsze są „nieuchronność i szybkość”: kiedy efekt karzącej ręki państwa widać od razu, a nie gdy potencjalna kara majaczy na horyzoncie. Gdyby każde śledztwo prowadzono tak, „jakby ofiarą było dziecko detektywa, albo gdybyśmy wszyscy jako społeczeństwo uznali, że nie możemy tracić tych ludzi – świat strefy getta wyglądałby zupełnie inaczej”. Powodem powiększania się fali przemocy (morderstw) było nie (abstrakcyjne) powszechne zepsucie, lecz (konkretne) wycofanie się państwa.

W naszej rzeczywistości może chodzić np. o uchodźców. Ignorowanie przez państwo ataków na mniejszości wywołuje potrzebę zemsty. „Weź grupkę nastolatków z białych, najbezpieczniejszych przedmieść Ameryki i przenieś ich w miejsce, gdzie morduje się ich przyjaciół, a oni sami nieustannie są obiektem ataków i gróźb. Daj im do zrozumienia, że nikogo to nie obchodzi, a mordercy mogą się czuć bezkarni. Ogranicz im możliwości ucieczki. A potem zobacz, co się z nimi stanie”.

Przemoc zaczęła się zmniejszać wraz z integrowaniem się izolowanych społeczności „z mobilnymi, mieszanymi rasowo społecznościami” – i z bezpośrednim transferem pieniędzy, co w ciągu dziesięciu lat zmieniło życie w południowym Los Angeles. Można z pozycji liberalnych krytykować koszty takich programów – autorka jednak uważa, że ocalił on życie i zdrowie wielu ludziom, docierając do korzeni przemocy.

Czy pójdziemy drogą wyrzucania przybyszów na margines, na przedmieścia, czy zredukujemy powody powstawania napięć, pozwalając np. w przyszłości wybrać na prezydenta stolicy nieetnicznego Polaka czy Polkę? Do prawdy, że spychanie „innych” w getto nie doprowadzi do poprawy bezpieczeństwa, dochodzono w Ameryce długo. Może nauczymy się czegoś na jej błędach? Czytajmy tę książkę: drobiazgową, plastyczną, konkretną, nie ideologiczną. Reportaż okupiony dziesięcioleciem pracy: konkret przeciwko emocjom.

 

Jill Leovy

Wszyscy wiedzą. O zabójstwach czarnych w Ameryce

tłum. Janusz Ochab, Wydawnictwo Czarne,

Wołowiec 2017, s. 416

Artykuł pojawił się w numerze: Geny. Projektowanie czy loteria?