Subskrybuj
fot. Andrzej Rybczyński/PAP/fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta
dr literaturoznawstwa, krytyczka literacka. Autorka książki Ślady nieobecności. Poszukiwanie Ireny Szelburg (2014). Prowadzi zajęcia w Katedrze Krytyki Współczesnej przy Wydziale Polonistyki UJ. W miesięczniku zajmuje się rubryką Stacja: literatura.

Jestem obok i niczego nie oczekuję

Połączyła je przyjaźń oparta nie tylko na wspólnych zainteresowaniach literaturoznawczych czy podobnym odczuwaniu świata, ale także na macierzyństwie. Czym jest dla nich ta relacja? W jaki sposób je kształtuje? Co jest w niej najistotniejsze? Jak doświadczają wzajemnej przyjaźni?

Anna Marchewka: Zacznę od tylko pozornie prostego pytania: czym jest dla Was przyjaźń?

(obie rozmówczynie głęboko wzdychają)

Julia Fiedorczuk: Najpierw Ty, Justyno.

Justyna Czechowska: Kiedyś mama powiedziała mi, że o prawdziwych przyjaciołach będzie można mówić dopiero wtedy, gdy na łożu śmierci spojrzy się wstecz i zobaczy dokładnie, jak nasze znajomości wyglądały przez całe życie. Jednak moje doświadczenie szybko pokazało, że jest inaczej. Niestety, dzisiaj nadużywa się słowa „przyjaźń”. Za często mówi o przyjaźni i przyjaciołach. Staram się bardzo uważać, kiedy używam tych słów. Zdarza się, że zwracam uwagę mojej córce, której lekko przychodzi mówienie: „Moja przyjaciółka z 4 b coś tam zrobiła”. Przyjaźń jest czymś, bez czego nie dałoby się żyć. O ile można chyba żyć bez miłości, o tyle bez przyjaźni już nie. Ona ratuje człowieka. To wcale nie musi być przyjaźń, która wymaga ciągłego kontaktu, spotykania się, nieustannego dowiadywania się, co u tej drugiej osoby słychać, ale wyłącznie absolutnego porozumienia w momencie, w którym jest ono potrzebne. Wiem, że parę takich…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przestrzeń przyjaźni