Proszę sobie wyobrazić spotkanie kilku bibliofilów. Siedzą przy stole i rozmawiają o swoich nowych nabytkach. Wszyscy mogą posiadać ten sam tytuł, jednak poszczególne egzemplarze mogą mieć inne atrybuty: dedykację i autograf autora, idealny stan zachowania czy rysunek ilustratora. Wyobraźmy sobie teraz, że na spotkaniu towarzyskim kolekcjoner chwali się zakupem e-booka – mówi Artur Jastrzębski z warszawskiego antykwariatu Kwadryga. – Nie słyszałem jeszcze o kolekcjonerach e-booków. Trudno to sobie nawet wyobrazić. E-booka nie można przecież dotknąć ani powąchać. Pliki elektroniczne da się multiplikować w nieskończoność, a książkę papierową już nie. Nawet gdy nakład jest spory, to zawsze widać ten koniec, cel zbierania – mówi współwłaściciel antykwariatu Marcin Gałązka, który zajął się sprzedażą książek, gdy stracił posadę urzędnika. – I całe szczęście, ponieważ moje aktualne zajęcie jest dużo ciekawsze niż praca w biurze! – przyznaje. – Gdy zostałem bezrobotnym, miałem trochę zbędnych książek na półkach. Zacząłem je wyprzedawać przez Internet i nagle okazało się, że to jest dość łatwe…
Absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Magazynie Świątecznym”, „Polityce”, magazynie „Non/fiction”.