Rodzina Niemców to tylko cztery osoby, ale ile tego mają w łódce! Niezliczone pary płetw, maski, rurki, tenisówki, zapasowe kostiumy kąpielowe i ręczniki, nadmuchiwane gumowe poduszki i materace, a także książki, grube tomy w solidnych oprawach. Miękkie okładki to nie dla nich. Teraz on rzuca dużym piknikowym koszem. Złapie go? Oczywiście, że tak. To duża, silna dziewczynka; ma dobre, choć ciut za masywne nogi. Piętnaście, a może tylko czternaście lat, ale przy takiej figurze trudno powiedzieć. Krótkie włosy w kolorze popielatego blondu, ubrana w jednoczęściowy kostium kąpielowy; praktyczny, z mocnymi ramiączkami, które trzymają piersi na miejscu – stoi tam w lekkim rozkroku niczym bramkarz czekający na piłkę. Vatti to niezły miotacz. Vatti to oczywiście jej Vatti, tu nie ma żadnych wątpliwości. Są do siebie przecież podobni, niewątpliwie świadomi tego i bardzo się lubią. Milczą jednak, skupieni na swych zadaniach, tylko raz po raz uśmiechają się do siebie. Rękawice, dwie pary okularów przeciwsłonecznych, plastikowa torba pełna winogron – wszystko to frunie w powietrzu. Na Boga, kiedyż wreszcie skończą? Teraz to już chyba wszystko. Vatti wytaszcza jeszcze narty wodne….