Czynił to autor Urodzonego w Święto Zmarłychjakby mimochodem, bez tego niezdrowego napięcia, które zwykle towarzyszyło debatom o „śląskości”. Swój projekt artystyczny utożsamił całkowicie z projektem egzystencjalnym, prowadząc pas transmisyjny między życiem i tworzeniem. Dzięki temu – niespektakularnie, ale z żelaznym uporem – wciąż od nowa interpretował i tłumaczył Śląsk. Udało mu się to zrobić lepiej niż wielu innym przede wszystkim dlatego, że nigdy nie był „stąd” – i nie mam tu na myśli prostego klucza biograficznego, lecz niezbywalny rodzaj dyspozycji wobec świata; coś, co sam nazwał legitymizacją egzystencji. W przypadku Feliksa Netza było nią poczucie obcości, które – widać to…
Dr nauk humanistycznych, filolog, krytyk literacki. Zajmuje się literaturą XX w., współczesną prozą polską i melancholią.