Subskrybuj
Odczyt noblowski w Akademii Szwedzkiej w Sztokholmie, 7 grudnia 2019 r. fot. Jonas Ekstormer / TT / AP / East News
Prof. nauk humanistycznych, filozof i historyk religii, eseista. Kierownik Zakładu Badań nad Religią w Instytucie Socjologii i Filozofii PAN.

Między nadzieją a ciemnością

Istnieją przepastne niekiedy różnice między „katolicyzmem otwartym” a duchowością Olgi Tokarczuk. Jednak są także pewne zbieżności, których chyba przeoczyć się nie da.

Więc pisząc, co chwila staję na rozdrożu, jak głupi Iwan z bajek (…). I mam przed oczyma te rozstaje, rozwidlone drogi, z których jedna, ta najprostsza, środkowa, jest dla głupców, druga, z prawej, dla zadufanych w sobie, trzecia zaś dla odważnych, albo nawet dla straceńców – ta będzie pełna pułapek, wybojów, złych czarów i fatalnych zbiegów okoliczności

Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe (KJ, 326)[1]

W długiej nocnej rozmowie, jaką mieliśmy wiosną 2016 r., kard. Franciszek Macharski zapytał mnie, czy czytałem już Księgi Jakubowe i co o nich myślę. Nie czytałem ich jeszcze, dopiero zbierałem się do lektury, więc rozmowa nasza, tak bardzo zresztą meandryczna, powędrowała zaraz w inne zakola, w inne rozdroża sensów.

Żałuję bardzo tego ówczesnego niedoczytania. Nigdy już bowiem nie zdołałem dopytać kardynała – nie starczyło czasu – co sądzi o duchowych wymiarach takiej polifonii ogromnej czy też, jeśli ktoś woli, „sylwy” nowej, skrojonej jakby na obraz i podobieństwo szaleńczych i fascynujących Nowych Aten ks. Benedykta Chmielowskiego. Żałuję tym bardziej, że – jak podejrzewam – rozpoznanie kardynała, mimo oczywistego zapewne dystansu, nie grzeszyłoby raczej podobną entomologiczną pokusą, jakiej podlegają czasem ludzie kościelnej wiary (tak właśnie: nie religijnej, lecz kościelnej), którzy, wyposażeni w swe twarde kategorie, w swoją pewność, w swoje strychulce, zwykle nie potrafią podzielić świata inaczej niż tylko na dwoje. Jakby za sprawą manicheizmu, który nolens volens zostawił im w dziedzictwie Augustyn.

Trochę o cepach dualizmu
Nie chodzi zresztą jedynie o kościelne strychulce. Niedialektyczne zgoła cepy dualizmu młócą u nas nieubłaganie i na patriotyczną modłę. „Za tą literaturą – pisze w zbożnej polemice z Moniką Ochędowską[2]Tomasz Rowiński – wcale nie idzie mierzenie się z nową rzeczywistością, ale ucieczka od niej lub przynoszenie nowych ideologii. Z tymi książkami [Andrzeja Stasiuka i Olgi…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Duchowe  światy Olgi Tokarczuk