Andrzej Brzeziecki: Co mają nam dziś do powiedzenia intelektualiści z XX w.? Co z ich doświadczenia może być dla nas ważne?
Magdalena Grochowska: Historia się nie powtarza, ale – jak pisał Jerzy Stempowski – zmienność świata jest złudzeniem optycznym. Wszystko już było, a pewne zjawiska powracają w nowych kostiumach. W czasie wojny Stempowski odnotował w Zapiskach dla zjawy, że świat robaczywieje cyklicznie. Pisał o II RP i o robakach, drążących państwo. Potem przyleciały faszystowskie muchy plujki, które – parafrazując jego wizję – obgryzły ciało Europy. Stempowski mówi nam, że bakcyle niszczycielskich ideologii przybierają formę przetrwalnikową. Ciągle żyjemy w cieniu podobnych zagrożeń.
Wydawało mi się, że czasy szaleństwa były kiedyś i minęły, że obdarowani przywilejem późnego urodzenia, odrobiliśmy lekcję z historii i odtąd będzie już z naszym człowieczeństwem coraz lepiej. Teraz jednak podzielam pesymizm Stempowskiego z lat 30. – żyjemy w zapaści duchowej, w chwili „przed katastrofą”.
Miłosz wspominał, że mówienie w latach 30. XX w. o demokracji przypominało mamlanie bezzębnego starca.I dziś słyszymy, że liberalna demokracja się skończyła. Widzimy…