Subskrybuj
Jakub Kornhauser / Fot. Edyta Dufaj dla KBF
Literaturoznawca, poeta, tłumacz, krytyk literacki, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ oraz w Ośrodku Badań nad Awangardą UJ. Ostatnio wydał tom prozy poetyckiej Drożdżownia (2015) i monografię Status przedmiotów w poezji surrealizmu (2015).

Gdzie nogi poniosą

Bycie traperem w realiach miasta czy dzielnicy nie wymaga szczególnie zaawansowanych sił ani środków. Zamiast pendolinem podjedźmy parę przystanków lokalnym szynobusem, zamiast trzymać się chodników, zapuśćmy się na podwórza i dachy. Pod blokiem, za sklepem, parę metrów od targu czają się umykające większości zachwycające drobiazgi.

W dobie pandemii zostaliśmy zmuszeni do zmiany przyzwyczajeń. Rozbestwieni ofertą tanich linii lotniczych, dzięki którym świat skarlał do rozmiarów pudełka od zapałek, zbyt łatwo zapomnieliśmy, że prawdziwa przygoda czai się tuż za winklem, że wystarczy rozejrzeć się po okolicy, by poczuć w sobie pasję odkrywcy. Dziwna sytuacja, gdy spacer do warzywniaka stał się substytutem przemierzania koła podbiegunowego, a kolejka do apteki upodobniła się do sznurka wspinaczy uwięzionych w korku pod Mount Everest, spowodowała, że, chcąc nie chcąc, przyjęliśmy nowe reguły gry, raz-dwa przedzierzgnąwszy się w nieustraszonych eksploratorów przysiółków osiedli i dzielnic. Oczywiście wszyscy znamy filmiki i rysunki używające sobie na pokraczności okolic i okoliczności, w jakich przyszło nam żyć. Ich symbolem jest autobus, który dociera na rozwidlenie dróg i mając do wyboru kierunki „Radom” oraz „Sosnowiec”, zawraca w te pędy, aż się za…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przystanek: miasto