Subskrybuj
fot. Wydawnictwo Krytyki Politycznej
fot. Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Dr kulturoznawstwa, ekspertka ds. nowych technologii w muzeach i instytucjach kultury, wykładowczyni Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych na Wydziale Sztuki Nowych Mediów

Poruszający awans

„Naokoło jest dla mnie wszystko obce i nieznane” – mówi młody wiejski chłopak rzucony na przemysłowy Śląsk. Magda Szcześniak oddaje głos ludziom, którzy w PRL dokonali klasowego skoku.

Michalina miała 22 lata i pięcioro rodzeństwa, gdy wyjechała z kieleckiej wsi Choiny, żeby zacząć pracę w zakładach obróbki i wytopu stali w Sosnowcu. Zamieszkała w mieście, które stało się nowym domem dla setek tysięcy robotników przybywających do Zagłębia ku nowo powstałym zakładom pracy. Tam poznała Zygmunta, z którym wzięła ślub, i urodziła dwoje dzieci. Michalina obserwowała, jak w ciągu czterech kolejnych dekad miasto, które w czasie wojny pozbawione zostało jednej piątej swojej populacji, przeradza się w ćwierćmilionową przemysłową stolicę regionu.

To historia mojej babci, a jednocześnie jedna z milionów biografii migrantów, którzy po 1945r. setkami tysięcy ruszyli ze wsi do miast. Dla niej i wielu innych przedstawicieli chłopstwa był to niewątpliwie klasowy awans. Projekt budowy socjalistycznej Polski zakładał egalitarną ruchliwość społeczną i masową poprawę warunków życia. Jego efekty wywróciły do góry nogami zastaną strukturę społeczną.

I właśnie o awansie i emocjach z nim związanych traktuje nowa książka Magdy Szcześniak, kulturoznawczyni i laureatki Nagrody Naukowej „Polityki” w 2017 r. Już w swojej poprzedniej pracy Normy widzialności autorka patrzyła na polskie społeczeństwo przez pryzmat klas, analizując, w jaki sposób w postkomunistycznej Polsce przedstawiana była klasa średnia. W Poruszonych wraca do tych zagadnień, pytając tym razem, jak Polacy przeżywali wielką zmianę społeczną po 1945 r. Jak kształtowały się opowieści o awansie słowami samych zainteresowanych i twórców kultury?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, autorka sięga do narracji autobiograficznych, gazet, kronik, seriali i filmów. W oparciu o oryginalne źródła rekonstruuje trajektorie socjalistycznego awansu: od chłopa do rolnika, kiedy państwo ludowe podejmuje wielki projekt kolektywizacji i modernizacji wsi, od chłopa do robotnika w procesie masowej industrializacji czy wreszcie na pozycje dawnych elit w ramach projektu inteligencji ludowej. Pisze: „Awans społeczny mas chłopskich i robotniczych był fundamentalną obietnicą składaną obywatelom przez rodzące się po wojnie państwo i legł u podstaw jego społecznej legitymizacji”.

Ścieżka awansu w PRL była inna od drogi osiągnięcia sukcesu w kapitalizmie. O ile ten drugi jest z reguły jednostkowy i wypracowywany sumą indywidualnego talentu, pracowitości oraz łutu szczęścia, o tyle pierwszy był projektem w założeniu kolektywnym i powszechnym. Awans w socjalistycznej Polsce opierał się na opowieści o cywilizacyjnej rewolucji i emancypacji mas ludzkich w kontekście wielkich zmian społecznych.

Co to właściwie znaczy awansować? Zarabiać więcej czy zdobyć wyższy tytuł zawodowy? Słynny francuski socjolog Pierre Bourdieu w swoich badaniach pokazywał, że przynależność do danej klasy nie opiera się jedynie na kryteriach ekonomicznych ani na wykonywanej profesji. Porządek klasowy wyraża się także przez praktyki kulturowe, style życia, kompetencje i wartości, które nazywał habitusem. To nasz habitus wyznacza symboliczne granice, dużo trudniejsze do przejścia niż osiągnięcie określonego pułapu finansowego. Klasa to bowiem sieć podzielanych wartości, znaczeń i interakcji, wynikająca z pozycji zajmowanej w strukturze społecznej, a nie tylko tytuł zawodowy czy suma na koncie.

Dlatego też awansowanie i wykroczenie poza dobrze znany habitus jest doświadczeniem par excellence poruszającym. Opisywali je w swoich powieściach francuscy intelektualiści, m.in Annie Ernaux i Didier Eribon, a na premierę czeka polska Hanka. Opowieść o awansie Macieja Jakubowiaka. „Najbardziej to chyba wstydziłam się moich dość grubych nóg wytężonych pracą jeszcze z dzieciństwa i moje ręce też wydawały mi się takie duże, na których widniały dwie żyły z przesilenia. (…) Gdy szłam, to zdawało mi się, że wszyscy na mnie patrzą na ulicy, że idę tak ciężko, niezgrabnie i zdawało mi się, że każdy powie taki wioch z ciebie” – pisała w osobistym pamiętniku robotnica z Nowej Huty. Niższe pochodzenie mogły zdradzać tak błahe rzeczy jak sposób jedzenia, ubierania się i akcent.

Pozycja tego, kto wyrywa się z biedy i przekracza swoją klasę, jest głęboko ambiwalentna.

Awans oznaczał często poprawę warunków życia, ale i wewnętrzne rozdarcie, któremu towarzyszyły wstyd, frustracja oraz lęk. To dlatego bohater Roku Franka W. (1967) dokumentalisty Krzysztofa Karabasza, który przez rok towarzyszył wiejskiemu chłopakowi rzuconemu w sam środek wielkoprzemysłowego Śląska, mówi do nas zza kamery: „Naokoło jest dla mnie wszystko obce i nieznane”. Najtrudniejsza okazuje się nie ciężka praca, lecz zawiązywanie przyjaźni z kolegami z hufca pracy.

Pierwsze socrealistyczne opowieści o awansie były optymistyczne i pełne nadziei. Jednak od połowy lat 50. dynamika zmian wyraźnie maleje, ustalone pozycje społeczne zaczynają zastygać. Z czasem narracje o nim ujawniają ciemne strony pięcia się po społecznej drabinie, podważają samą jego zasadność, a niekiedy wręcz obnażają iluzję mobilności w ramach struktury klasowej. Porządek społeczny, któremu chłopi i robotnicy zawdzięczali awans, wcale nie odebrał inteligencji jej hegemonii.

W latach 70. i 80. krytyka nierówności klasowej przybiera na sile: widzą ją i głośno komentują twórcy, filmowcy, publicyści. Awans staje się czymś negatywnym i korumpującym, synonimem klasowej zdrady. Jednocześnie wraz z powiewem Zachodu pojawiają się mity kapitalistyczne o większej sile przebicia niż marzenia o zostaniu przodownikiem pracy. W popularnym Czterdziestolatku (1975–1978) Jerzego Gruzy Szcześniak dostrzega już ironiczne podejście do państwowych opowieści o awansie i wyłanianie się nowego zestawu wartości. Tak docieramy do lat 90. – epoki snów o indywidualnym sukcesie i dobrach konsumpcyjnych. Poruszeni są tak naprawdę prequelem do poprzedniej książki autorki o klasie średniej w czasach transformacji i symbolicznego awansu Polski do zachodniego świata.

Aby do niego mogło dojść, należało wypędzić stare duchy. Dlatego po okresie transformacji dominowała niechęć do marksistowskiej kategorii klas, postulowano jej „śmierć” i wyłonienie się społeczeństwa postklasowego. Wznowienie zainteresowania w debacie publicznej tym tematem (o czym świadczy choćby wrześniowy numer „Znaku”) może świadczyć o swoistym powrocie wypartego. Książka Szcześniak wpisuje się w ten dyskurs, podejmując słabiej obecne w nim dotąd wątki dotyczące okresu PRL. Dzięki niej zyskujemy nowy język mówienia o własnej przeszłości.


Magda Szcześniak Poruszeni. Awans i emocje w socjalistycznej Polsce Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2023, s. 512

Artykuł pojawił się w numerze: Cieszyć się kruchością życia