Gdy w 2024 r. Sean Baker, reżyser obsypanej Oscarami Anory, odbierał w Cannes Złotą Palmę za najlepszy film, powiedział:„Chcę zadedykować tę nagrodę wszystkim pracownicom seksualnym na całym świecie”. W podobnym tonie wypowiadała się odtwórczyni tytułowej roli Mikey Madison podczas gali BAFTA (Nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej), kiedy wręczono jej statuetkę w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa. Mówiła tak: „Chcę poświęcić ten moment, aby docenić społeczność pracownic seksualnych. Pragnę tylko powiedzieć, że was dostrzegam. Zasługujecie na szacunek i ludzką przyzwoitość. Zawsze będę waszą przyjaciółką i sojuszniczką”.
Anora bez wątpienia poruszyła środowisko nie tylko filmowe, ale i osób świadczących usługi seksualne. Nigdy wcześniej w oscarowym wyścigu po nagrodę główną nie wyróżniono filmu z pracownicą seksualną w centrum narracji. Do spółki z takimi produkcjami ostatnich lat jak Pleasure (2021) czy Biedne istoty (2023) daje asumpt do myślenia o renesansie wizualnych reprezentacji seksworkingu. Ten powrót tematu pracy seksualnej, fascynującego szczególnie twórców z przełomu lat 60. i 70., do samego centrum mainstreamu aż sam…