Subskrybuj
Eseista, krytyk filmowy, laureat Nagrody im. Krzysztofa Mętraka. Współpracuje m.in. z „Dwutygodnikiem”, „Filmwebem”, magazynem „MINT”, „Szumem” i „Czasem Kultury”. Pisze głównie o współczesnym kinie, fotografii, przemianach kultury wizualnej, kapitalizmie i pracy w kulturze

Rewolucja drugiego ekranu

Dolina Krzemowa będzie jadła Hollywood tak długo, aż ogryzie wszystkie wyszarpane kawałki do białych kości. Lub – co mniej prawdopodobne – ktoś na górze postanowi uruchomić mechanizmy antymonopolowe

Powiedz uczciwie: jak bardzo jesteś skupiony, kiedy oglądasz telewizję?” – zaczyna swój tekst Ralph Jones, dziennikarz „Guardiana”. Artykuł ‘Not second screen enough’: is Netflix deliberately dumbing down TV so people can watch while scrolling? ukazał się w styczniu zeszłego roku – i nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, w którym ktoś próbuje zweryfikować pogłoski o rzekomych „nowych wytycznych” dla hollywoodzkich produkcji.

Jedno wielkie streszczenie

Nakreślmy sprawę w telegraficznym skrócie: od pewnego czasu przedstawiciele branży filmowej i telewizyjnej alarmują, że producenci – szczególnie ci pracujący dla platform streamingowych – oczekują pisania fabuł na tyle prostych, by dawało się je śledzić równolegle z przeglądaniem treści na smartfonach. Narracje w stylu second screen content powinny być odpowiednio krótsze, nieprzeciążające naszej uwagi. Z widzem nie warto igrać. Jeśli na kilka minut skieruje wzrok na inny ekran, a po powrocie do filmu czy odcinka serialu stwierdzi, że „stracił wątek”, może się zniechęcić i przerwać oglądanie – na jakiś czas lub w ogóle. Z perspektywy streamerów najbardziej niebezpieczna jest oczywiście sytuacja, w której konsument, zirytowany kumulacją „niepożądanych doświadczeń”, postanawia anulować subskrypcję….

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: O czym śni Ameryka?