Nowy Rok 1972 Anna i Jerzy Turowiczowie powitali z butelką wina i z najmłodszymi wnukami, Maćkiem i Michałem Smoczyńskimi, których rodzice noc sylwestrową spędzali w Beskidzie – w domu Danuty i Jana Józefa Szczepańskich w Kasince Małej. Jakiś czas po północy pojawił się z szampanem Miotek, czyli ks. Mieczysław Maliński. Ks. M.M., autor drukowanych na łamach „Tygodnika Powszechnego” od końca lat 50. tzw. ramek – rozważań na temat niedzielnego fragmentu Ewangelii, toast wypił tylko z panią Anną. Naczelny „Tygodnika Powszechnego”, który miał za sobą wyczerpujący pobyt w Rzymie, skąd pisał relacje z synodu biskupów dla swojego pisma, ledwo stał na nogach i tuż po dwunastym kurancie, kiedy można było przyjąć, że rok 1972 jest rozpoczęty, położył się do łóżka. „Taki to był nasz Sylwester” – napisał w południe w liście do Julii Hartwig i Artura Międzyrzeckiego – przyjaciół, którzy od kilku miesięcy mieszkali za Atlantykiem, w Des Moines w stanie Iowa. To był pierwszy list pisany w Nowym Roku, Jerzy Turowicz zdradzał więc plany podróżnicze: luty – wyjazd do Brazzaville w Kongu „na małe sympozjum europejsko-afrykańsko-chrześcijańskie”. Wiosna – wyjazd do Niemieckiej Republiki Federalnej. Jesień – sześciotygodniowy objazd po USA: od Wschodniego Wybrzeża do…
dziennikarka i publicystka. W latach 1996–2008 była redaktorką „Tygodnika Powszechnego”. Laureatka nagrody dziennikarskiej Grand Press w kategorii wywiad (2007). Wydała m.in. Co zdążysz zrobić, to zostanie. Portret Jerzego Turowicza (Znak 2012) oraz Ludzie Znaku (2015)....