Był Pan już dziś na spacerze?
Właśnie wróciłem znad strumienia w pobliżu mojego domu. Chodzę tam niemal codziennie, żeby sprawdzić, jak się ma. W jakiej okolicy Pan mieszka?
Z Krakowa mamy blisko w Tatry, to wysokie góry. Są też podkrakowskie dolinki, popularne zwłaszcza wśród rodziców z dziećmi. Z żoną i 4-letnim synem chętnie tam jeździmy. A jakie jest Pańskie pierwsze wspomnienie związane z dzikością? Czy rodzice zabierali Pana w dzikie miejsca?
Miałem wielkie szczęście jako dziecko, bo wychowałem się w „górskiej” rodzinie, mój dziadek Edward Peck był cenionym wspinaczem i alpinistą. Nic więc dziwnego, że rodzice od bardzo wczesnych lat zabierali mnie w góry. Miłość do dzikiej przyrody mam we krwi, w kościach, to jest krajobraz wypełniający moje dzieciństwo – zarówno przez wyprawy, jak też literaturę, rozmowy na ten temat. Czasem mówię, że moje serce jest zrobione z gór, i to się nie zmieni. Niedawno wróciłem z dużej ekspedycji w północno-zachodniej Szkocji, gdzie mieliśmy zimowe warunki, i dzięki temu…