Łatwiej jest pisać o kłamstwie, czego już próbowałem. Łatwo i przyjemnie jest nabijać się z kłamstw i kłamstewek chociażby polityków, ale faktycznie nas wszystkich. Jakże przeżyć dzień bez kłamstwa? Obyczaj – mądry doświadczeniem tysięcy pokoleń – wypracował na to swoje sposoby; niedawno obchodziliśmy dzień kłamstwa i kłamców, mocą starorzymskiej tradycji przypadający 1 kwietnia. Ale próżno szukać w kalendarzu dnia prawdy. Fanatyk prawdomówności zbrzydzony rutyną życia w kłamstwie już pierwszego dnia stałby się wrogiem publicznym. Czy można, nie kłamiąc, powiedzieć czule „jak się masz, kochanie?” niesympatycznej osobie, z którą wypada rano wstać z pościeli? A potem podobnie przez cały dzień: nie da się wprost powiedzieć mężowi prawdy, że jest nieznośny, dzieciom, że nieudane, szefowi, że głupi, koledze, że oszust, kochankowi, że nudny – trzeba trochę kłamać. Jak lekarz ma bez kłamstwa rozmawiać z…
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.