Subskrybuj

Śliwka w cieście

Jankę Katz poznałem na początku lat dziewięćdziesiątych. Prowadziłem wtedy na antenie Polskiej Sekcji BBC magazyn kulturalny i poszukiwałem współpracowników. Ponieważ chciałem prezentować słuchaczom szeroką europejską panoramę kulturalną, zależało mi na ludziach dobrze osadzonych w swoich krajach, zdolnych do tworzenia ciekawych i wnikliwych opowieści o wydarzeniach i zjawiskach zachodzących w sferze jak najszerzej rozumianej kultury.

Szukałem – ma się rozumieć – osób wrażliwych, inteligentnych, dobrze władających piórem. Ktoś ze znajomych wskazał mi Jankę. Nie była mi zupełnie obca, na łamach paryskiej „Kultury” czytywałem jej żywo i z pazurem pisane recenzje książkowe. Zadzwoniłem więc do niej, do Kopenhagi, wyłuszczyłem, na czym mi zależy, i umówiliśmy się na pierwsze telefoniczne nagranie. Tak zaczęła się nasza przyjaźń, zrazu tylko telefoniczna. Musiało minąć dobrych kilka lat, w czasie których niejeden tekst zapisaliśmy na taśmie magnetofonowej, nim pojechałem do Kopenhagi. Na lotnisku czekała na mnie Janka. Pierwszych lodów nie trzeba było przełamywać;…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Literatura i moralność. Czy powieści uczą, jak żyć?