Nie powinno w tej sytuacji dziwić, że twórcy wystawy uprzedzają ewentualne zamieszanie: „Wielkość sztuki Cattelana nie polega na prowokacji” – można przeczytać w folderze, który otrzymuje każdy zwiedzający. „Tylko od nas – od tego, jak głęboko sięgają nasze pokłady empatii i człowieczeństwa; jak silne i niewzruszone są nasze moralne fundamenty – zależy horyzont znaczeń, które w niej odnajdziemy. Widzisz tu prowokację? Bluźnierstwo? Metafizyczną wątpliwość? Egzystencjalny dramat? Poznajesz samego siebie”. Owszem, od nas zależy, w jaki sposób reagujemy, ale też w twórczość tego włoskiego artysty wpisana jest niejednoznaczność. Poddaje się ona bardzo odmiennym interpretacjom, budzi emocje, prowokuje właśnie. Od tego wymiaru jego twórczości nie można uciec.
Psy…