Subskrybuj

Zapiski o wolności

Sontag w wielu kwestiach nadal ma rację – zawłaszczanie sztuki, zaprzęganie jej w służbę idei jest dziś może jeszcze bardziej powszechne. Pozostawiła po sobie niewiele książek, zbiorów szkiców, a jednak jej zdania mają niezwykłą siłę trafiania – autorka przyszpila powszechne emocje, dociera do źródeł niepokoju. Jaki komentator współczesności może się poszczycić taką celnością?

„Mogę zrobić absolutnie wszystko i poza mną samą nie istnieje nic, co by mnie powstrzymało” – pisze kilkunastoletnia Susan Sontag w pierwszym tomie dziennika. Nie zamierzała go publikować. Po jej śmierci w 2004 r. syn David Rieff musiał podjąć decyzję, czy te bardzo intymne zapiski wydawać. Zostało, jak pisze, około 100 zeszytów, o których istnieniu nie miał wcześniej pojęcia. Sontag sama lubiła czytać dzienniki intymne, zaglądała potajemnie do pamiętników swoich kochanek, gdzie niestety znajdowała nieprzyjemne portrety samej siebie. Twierdziła wręcz, że w samą istotę dziennika, który prowadzi się dla siebie, wpisany…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Narkotyki: protezy duszy