Do Hamburga pojechaliśmy pociągiem – ja i Klementynka, rezolutna, ośmioletnia osoba. Pociągiem podróżuje się wygodniej niż autem po autostradzie i można zjeść śniadanie w restauracji. Aby dobrze wykorzystać czas, postanowiłem, że będziemy na miejscu dziesięć minut przed otwarciem wystawy. Dlatego prosto z dworca, o godzinie 9.45, udaliśmy się pod gmach Kunsthalle. Siąpił zimny deszczyk. Stanęliśmy na końcu kolejki, która wiła się na schodach…