Subskrybuj
fot. Tomasz Kaczor
fot. Tomasz Kaczor
Reporterka, autorka wywiadów, absolwentka kulturoznawstwa oraz Polskiej Szkoły Reportażu
Fotograf, animator kultury i edukator. Laureat konkursów World Press Photo i Grand Press Photo 2020 w kategorii „Portret”. Współzałożyciel i członek redakcji Magazynu „Kontakt”. Współpracuje z organizacjami pozarządowymi, instytucjami kultury, prasą i wydawnictwami. Ukończył Instytut...

Język to nasza broń

Opozycja na Białorusi to nie jest już mniejszość. Lato 2020 r. pokazało, że naród białoruski chce zmiany. Młodzi Białorusini mieszkający w Polsce tę zmianę wdrażają.

Kiedy po ostatnich wyborach prezydenckich na Białorusi tysiące ludzi wyszły na ulice, Anna (imię na prośbę bohaterki zostało zmienione) miała 16 lat i wierzyła, że reżim Łukaszenki właśnie upada. Dwa lata później ten sam reżim, którego koniec skandowała na całe gardło, zmusił ją do wyjazdu z kraju. – W sierpniu 2020 r. skończyło się moje dzieciństwo – mówi dziś. W podobnej sytuacji znalazły się tysiące młodych Białorusinów i Białorusinek. Aresztowania, prześladowania, do tego wojna w Ukrainie i widmo mobilizacji przez białoruskie wojsko przyspieszają decyzję o wyjeździe. Jedną z organizacji, na której wsparcie mogą liczyć na emigracji, jest Białoruski Młodzieżowy Hub.

– Oficjalnie jako stowarzyszenie działamy od 2018 r., ale zaczynaliśmy dwa lata wcześniej – mówi Aleksander Lapko, dyrektor Białoruskiego Młodzieżowego Hubu. Organizacja ma swoją siedzibę przy warszawskim pl. Konstytucji. – Organizujemy akcje protestacyjne, łańcuchy solidarności z Białorusią, warsztaty wokół kultury białoruskiej, spotkania, dyskusje, piszemy listy do więźniów politycznych – dodaje Lapko. Trafiają do nich również białoruscy studenci, którym organizacja pomaga w aplikowaniu o Stypendium im. Konstantego Kalinowskiego, dzięki któremu mogą studiować w Polsce. Tak jak 19-letnia Anna, która czeka właśnie na wyniki naboru do stypendium. I jak rok młodsza Ulyana, która także planuje studia w Polsce.

Poznały się w Hubie. Właśnie przygotowują tu swój pierwszy duży projekt dla białoruskich rówieśników mieszkających w Warszawie. – Wchodzisz do Hubu i pierwsze, co słyszysz, to język białoruski. Niektórzy dopiero się go uczą, bo na Białorusi dominuje rosyjski. Ja, kiedy mówię po białorusku, czuję, że jestem w domu – mówi Anna. I dodaje: – Jeśli pytasz mnie dziś, czy wierzę w zmianę, nie umiem odpowiedzieć. Ale czuję, że jeśli nadejdzie, to przyjdzie od nas, młodych.

Ulyana: – Ja wciąż czuję tamtą energię, która wyciągnęła nas na ulice. Zresztą czuć ją nie tylko na Białorusi czy w Polsce, gdzie jest wielu białoruskich uchodźców. Moja ciotka wyemigrowała do Niemiec 15 lat temu, mój kuzyn urodził się już tam. Kiedyś mówił: jestem Niemcem. Dziś dodaje zawsze: a moja mama jest z Białorusi.

fot. Tomasz Kaczor Instalacja widoczna na zdjęciu to czerwono-białe ptaki origami. Jest ich 1280 – każdy symbolizuje jednego białoruskiego więźnia politycznego. Od momentu powstania instalacji ich liczba zwiększyła się, za samo mówienie po białorusku na ulicy grozi areszt i wieloletni wyrok. Aleksander Lapko z Białoruskiego Młodzieżowego Hubu podkreśla: – Opozycja na Białorusi to nie jest już mniejszość. Lato 2020 r. pokazało, że naród białoruski chce zmiany. Dlatego wzmacniamy naszą tożsamość, ale też dbamy o to, by Białoruś była cały czas na ustach Polski i Europy.

fot. Tomasz Kaczor Anna trafiła do Hubu późną wiosną 2022 r., niemal od razu po przyjeździe do Warszawy. Ulyana wyjechała z Białorusi po protestach, uczyć się w rosyjskim college’u. Miesiąc po ataku Rosji na Ukrainę przyjechała do Warszawy, szkołę kończy zdalnie. – Na Białorusi nie mogłyśmy rozmawiać głośno o tym, co przeżyłyśmy podczas protestów. Trwały represje i aresztowania, ludzie się bali. Z kolei w Rosji nikt nie chciał mnie słuchać, ludzie wzruszali ramionami, kiedy próbowałam opowiadać im o Białorusi – opowiada Ulyana. Anna podkreśla: – W Hubie mogłyśmy w końcu porozmawiać w większym gronie o tym, czym było dla nas doświadczenie protestów. To było jak grupowa psychoterapia.

fot. Tomasz Kaczor Język białoruski znajduje się na oficjalnej liście UNESCO języków zagrożonych wyginięciem. Na Białorusi na co dzień korzysta z niego od 3 do 5% społeczeństwa. Niedawno rosyjskie władze rozważały wprowadzenie ustawy uznającej każde państwo z urzędowym językiem rosyjskim za przynależne Rosji. – I nagle więcej ludzi na Białorusi zaczęło mówić po białorusku – mówi Anna. – Dla wielu to wyzwanie, musimy uczyć się słownictwa, często da się słyszeć tzw. trasiankę – mieszankę rosyjskiego i białoruskiego, ale język odradza się – dodaje.

fot. Tomasz Kaczor Raz w tygodniu Białoruski Młodzieżowy Hub organizuje pisanie listów do białoruskich więźniów politycznych.

fot. Tomasz Kaczor Białoruski Młodzieżowy Hub współpracuje z wieloma organizacjami. Wśród nich jest Szkoła Białoruskiej Kultury Tradycyjnej w Warszawie, która organizuje m.in. warsztaty tradycyjnych tańców białoruskich, pieśni i rękodzieła. Na zdjęciu seminarium poświęcone białoruskiemu haftowi. – Ludzie sięgają do kultury tradycyjnej, ale przetwarzają ją, remiksują. Białorusini zobaczyli, że tradycja i język to broń. Wierzę, że z jej pomocą obalimy reżim – mówi Aleksander Lapko.

 

Dziękujemy dr Voldze Tratsiak z Katedry Białorutenistyki Wydziału Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. To jedyna katedra białorutenistyki, znajdująca się poza granicami Białorusi.


Każdego roku ze wsparcia ponad 100 tysięcy organizacji społecznych działających w Polsce korzystają miliony osób: dzieci, młodzieży, dorosłych i seniorów. Kilkadziesiąt organizacji społecznych połączyło siły, aby pokazać, co robią i jaki ma to wpływ na życie każdego i każdej z nas. Efektem ich współpracy jest ogólnopolska kampania „Organizacje społeczne. To działa”.

Artykuł pojawił się w numerze: Co nam dają algorytmy?