Subskrybuj
Prof. dr hab. literaturoznawca, pracownik IFP Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Piętno stalinizmu

Dałoby się wymienić kilka powodów, dla których warto zapoznać czytelnika z pracą Anny Bikont i Joanny Szczęsnej. Ale jest też co najmniej jeden, który może powstrzymywać pióro recenzenta – to emocje, jakie wzbudza <i>Lawina i kamienie</i>. Trzeba się opowiedzieć „za” lub „przeciw”. Ktoś, kto chciałby uniknąć zajmowania stanowiska w tym sporze, może mieć niejakie kłopoty. Nawet wbrew intencjom krytyka jego głos będzie zakwalifikowany jako dobywający się z jednej lub z drugiej strony barykady. Wydaje się, że jest to nie do ominięcia. Również i moja wypowiedź zostanie zapewne zinterpretowana jako „za” lub „przeciw”.

Mimo iż w Lawinie i kamieniachdominują biografie sześciu twórców (Jerzego Andrzejewskiego, Adama Ważyka, Kazimierza Brandysa, Wiktora Woroszylskiego, Tadeusza Borowskiego, Tadeusza Konwickiego), jest to opowieść mająca o wiele większe aspiracje. Otrzymujemy bowiem panoramę środowiska literackiego, którego losy ukazano od czasów wojny po zmierzch PRL-u. Tę panoramę z konieczności zawężono do prezentacji postaw pisarzy – po pierwsze, uznanych (niekiedy będących klasykami już za życia), po drugie, związanych ze środowiskiem warszawskim. Materiał na inną książkę (książki) stanowią dzieje artystów mniej znanych, drugorzędnych, działających na prowincji. Póki wszakże nie mamy takiego dzieła, powróćmy do luminarzy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Literatura i moralność. Czy powieści uczą, jak żyć?