W nepalskiej Dolinie Świętych Miast, na murach doskonale wycezylowanych świątyń hinduistycznych, wiszą kolorowe plakaty. Świątyń jest mnóstwo, i to zarówno w samym Kathmandu, jak i w sąsiednich Patanie i Bhaktapurze. Do tego jeszcze trzeba doliczyć dziesiątki, a może i setki świątyń i kapliczek w pobliskich miasteczkach i wioskach. Liczba plakatów jest chyba jednak większa. Bo chociaż część świątyń oszczędzono, na murach innych powieszono plakatów co najmniej kilka, i to tak, żeby widoczne były z każdej strony budynku. Symbole na plakacie są międzynarodowe, niemające do tego żadnego związku z koncepcją hinduistycznego panteonu ani z historią o boskiej małpie Hanumanie, ani z przypowieścią o księciu Ramie czy boskim pasterzu Krysznie. Na plakatach są po prostu sierp i młot. Najczęściej (i to zgodnie z zupełnie inną tradycją, z zupełnie innego kraju)…