Podobnie jak większość książek Tochmana także i ta traktuje przede wszystkim o cierpieniu. Pod względem formy Wściekły pies najbardziej przypomina chyba dawniejszy zbiór Schodów się nie pali: różne historie, różni ludzie, różne sytuacje graniczne. O ile jednak tam znajdowaliśmy wiele świadectw ujawniającej się w obliczu cierpienia ludzkiej siły, tutaj znajdujemy więcej opowieści o ludzkiej słabości. Nie tyle słabości samych cierpiących, choć to także, co ludzi ich otaczających. Szukając prawdy o ludziach i wydarzeniach, autor stara się wejrzeć do wnętrza pojedynczego człowieka, a jednocześnie…