Twórczość Jacka Kaczmarskiego zwyczajowo postrzegana jest – w dużej mierze za sprawą okoliczności historyczno-politycznych, które sprawiły, że młody pieśniarz okrzyknięty został „bardem Solidarności” – przez pryzmat kilku zaledwie piosenek, takich jak inspirowana balladą rosyjskiego barda Włodzimierza Wysockiego Obława, Mury (odbierane zresztą często wbrew intencjom autora – bez uwzględnienia puenty) czy Zbroja. Zdecydowanie mniej znane pozostają utwory o wymowie nie politycznej, lecz egzystencjalnej, ogólnoludzkiej, zwłaszcza te odwołujące się do tekstów kultury, do literatury i sztuk plastycznych. Stosunkowo dużą grupę pośród nich stanowią piosenki oparte na motywach zaczerpniętych z Biblii – trzeba jednak pamiętać, że istnienie Boga to dla pieśniarza, który wychowany został w duchu ateizmu, kwestia konwencji literackiej czy kulturowej:
Bóg istnieje dla mnie jako kategoria kulturowa, jako figura stylistyczna. Można Go nie nazywać Bogiem, a Koniecznością, Absolutem, Przeznaczeniem. Nie praktykuję żadnej religii i nie tam szukam pocieszeń. Religia jest dla mnie właśnie jednym z tych zbiorowych mechanizmów samopocieszania, z którym na moim etapie życia źle bym się czuł[1], zaś same nawiązania do tradycji biblijnej to przede wszystkim gra jej motywami.
Zabieg ten stanowi podstawę Raju, pierwszego z programów w całości opartych na…