Do Polski syn wysokiego urzędnika przedwojennego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przyjechał pół wieku później. – Czekałem, aż Sowieciarze się wyniosą. Jego wspomnienia z relacjami dzieci innych polskich uchodźców wojennych znalazły się na wystawie w sanktuarium w Licheniu. Deportowani z rodzinami z Kresów Wschodnich przeszli drogę przez Syberię, Iran, Irak, Bliski Wschód, Indie, Afrykę, by w końcu trafić do Anglii. W czasie tułaczki przeżyli zimno, głód, strach. Patrzyli na śmierć najbliższych. – To przejmujące świadectwa – mówi Irena Wawrzyniak, współtwórczyni licheńskiej wystawy. Wojciech Luchowski, kustosz wystawy: – Chcieliśmy pokazać wojnę widzianą oczyma dzieci. * Gruby zeszyt w linie oprawiony w brązową okładkę. Ułożony w okrąg tytuł: „Nasze przeżycia 1952”. W środku kula ziemska. Tak wygląda kronika klasy trzeciej A Polskiego Gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Bottisham w południowo-wschodniej Anglii spisana latem 1952 roku. „Większość z Was pędzona zawieruchą wojenną przez kontynenty, często oderwana czasowo lub na stałe od Rodziców, przeżyła…