Subskrybuj
Dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Od początku europejskiego kryzysu migracyjnego w 2014 r. zajmuje się głównie tematyką związaną z uchodźcami i migrantami. W latach 2005–2010 redaktor miesięcznika „Znak”.

Życie jest fajne

W Polsce wszystko jest większe, gwałtowniejsze, pazerniejsze, śmieszniejsze, dziwaczniejsze. To, co świat ma już w dużej części za sobą, u nas dopiero się dzieje. Wszystko, łącznie z biznesem, przypomina karykaturę.

Wołowiec, niewielka wieś w Beskidzie Niskim, w której rozmawiamy, to dobre miejsce do rozważań o sposobach ucieczki od myślenia korporacyjnego. Państwa dom wydaje się idealny zarówno do pracy, jak i do odpoczynku. Gdzie leży ten właściwy punkt równowagi między byciem zdominowanym przez cywilizację a całkowitą – równie niezdrową – ucieczką od niego?

Andrzej Stasiuk: Nigdy nie wiedzieliśmy, co to jest korporacja, więc w naszym przypadku nie było ucieczki przed samą korporacyjnością – znamy ją tylko z opowieści jakichś nieszczęśliwców, z literatury młodzieżowej, która o tym pisze. Zresztą, nasza izolacja w Wołowcu jest tylko pozorna: podczas ostatnich świąt było gościliśmy około trzydziestu znajomych i zaprzyjaźnionych osób.

Monika Sznajderman:Mam wrażenie, że u nas wszystko przebiegło dość naturalnie. Naturalnie wymyśliliśmy to wydawnictwo i nigdy nie mieliśmy dylematu, czy przekształcać je w korporację – nie przyszło nam to do głowy. Z drugiej strony, wcale nie czuję, abyśmy się izolowali, bo też nigdy nie było to naszym celem. Kiedy wyjeżdżaliśmy na stałe z dużego miasta, były jeszcze…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Korporacja z ludzką twarzą