Tam właśnie przekonywał kolejne pokolenia słuchaczy, że rocka, podobnie jak muzyki klasycznej, można (a czasem nawet trzeba!) słuchać w skupieniu – i że przy jego pomocy można też odkrywać świat. To, gdzie kierować pierwsze kroki, wchodząc do pełnego klasycznych longplayów „muzycznego Luwru”, opisał w książkach z serii Niezapomniane płyty historii rocka (2004–2008).
W tamtą niedzielę, pomiędzy uzupełnianiem formularzy dla ZAIKS-u a wejściem „na żywo” na antenę, Jerzy Skarżyński opowiedział mi jak w czasach PRL sprowadzał do Polski zagraniczne płyty, dlaczego nie zdecydował się wyjechać na Zachód, a także o tym, w jakim celu komunistyczna władza „ukradła” młodym Polakom rock’n’rolla. Również i dziś radiowa rzeczywistość nie rozpieszcza prezenterów muzycznych. Muzyka, która w przeciwieństwie do transmisji sportowych nie przynosi rozgłośniom pieniędzy, występuje zwykle na antenie w roli niedbale położonej tapety, „wypełniacza” czasu antenowego. Nasz czerwcowy rozmówca dba o to, aby ją z tego tła wydobyć.
*
Zadanie jest niełatwe: na łamach nobliwego „Znaku” ma się ukazać rozmowa poświęcona w dużej części rockowi, muzyce, którą niektórzy nazywają „rozrywkową”……lub, co gorsza, „młodzieżową”! Oba te określenia wprowadzają w błąd. W muzyce rockowej – podobnie jak w klasycznej – znajdziemy zarówno utwory do zabawy, jak i do kontemplacji. A ta domniemana „młodzież”, która gra i słucha rocka, często…