W historii Andrzeja Polkowskiego, dobrze znanego wielbicielom książek o Harrym Potterze, jest trochę magii. Jako dziecko słuchał swego ojczyma, Witolda Ostrowskiego, który przełożone przez Polkowskiego wiele lat później Opowieści z Narnii tłumaczył mu na żywo do poduszki. Również wczesna lektura podręcznika historii starożytnej nie pozostała bez wpływu na jego życiowe decyzje – wybór studiów archeologicznych. Teraz, gdy pracuje nad kolejnymi dziełami, uznaje za obowiązkowe wniknięcie w ich tajemnicze światy. Zresztą podkreśla, że przekłady książek dla dzieci czy młodzieży po prostu tego wymagają. Nigdy nie stracił dziecięcej wręcz wiary w moc słowa.
Ale Andrzej Polkowski nie był wyłącznie tłumaczem. Napisał biografię Teilharda de Chardin, który był jednym z jego mistrzów; jest też znawcą i autorem haiku. Wiele lat spędził też jako opiekun w Towarzystwie „Nasz Dom”, które pomaga dzieciom pozbawionym rodzicielskiej opieki. Bliskie kontakty ze światem ludzi młodych wyczuliły go na dynamicznie zmieniający się język. To stamtąd czerpał inspiracje do dialogów bohaterów Harry’ego Pottera.
Nasz wrześniowy rozmówca zbiera doświadczenia skrupulatnie (dodajmy jeszcze, że przekładał homilie i oficjalne przemówienia Jana Pawła II), pozostając wierny przekonaniu, że na kondycję tłumacza składają się jego losy.
*
Czym jest dla Pana język angielski? Dziś zna go niemal…