Subskrybuj

Historie, które wychodzą poza ekran

Na film dokumentalny patrzę jak na dziedzinę sztuki filmowej, która nie funkcjonuje w getcie, lecz jest częścią kina artystycznego. Nie może być nic gorszego dla filmu dokumentalnego niż odgrodzenie go od ogólnego nurtu i mówienie o nim jako o czymś wyjątkowym. Wtedy pojawia się kategoria: dokument, i zaczynają kłopoty. Dokument, czyli co?

Wokół polskiego filmu dokumentalnego panuje obecnie duże ożywienie, pojawiają się ciekawe tematy, nie brakuje oryginalnych form, ujawniają się nowe trendy. Jakie zjawiska w polskim filmie dokumentalnym budzą szczególne Pana zainteresowanie?
Rzeczywiście, w obszarze filmu dokumentalnego można wyczuć dużo pozytywnej energii. Obok młodych twórców ze zdwojonym wysiłkiem pracują także ci ze średniego i starszego pokolenia. Ciekawe jest to, że szukają oni tematów już nie tylko na swojej ulicy, ale wychodzą dalej, w świat. Od niedawna można mówić wręcz o swoistej modzie – czegoś podobnego w polskim dokumencie dotychczas nie było – na szukanie tematów za granicą. Na ostatnim Krakowskim Festiwalu Filmowym także zauważono, że stosunkowo mało filmów podejmuje sprawy polskie. Niektórzy są tym zaniepokojeni. Spotykam się z opiniami, że polskie kino dokumentalne przestało pełnić funkcję zwierciadła przechadzającego się po naszym, polskim gościńcu. Ja jednak bym się tym nie przejmował, a całą kwestię widziałbym raczej jako…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Spór o zło