Bogdan Tosza: Czym jest dla Ciebie dom?
Wiesław Myśliwski: To nie jest dla mnie łatwe pytanie, ponieważ ja właściwie nigdy nie miałem przywiązania do domu. Zawsze miałem poczucie wydziedziczenia, bo na dobrą sprawę moim pierwszym domem jest dopiero ten, w którym teraz mieszkam. Urodziłem się w Dwikozach koło Sandomierza, ale niedługo potem przeniosłem się z rodzicami do Starachowic. Tak się układały moje dzieje, że od dzieciństwa mieszkałem w różnych miejscach. Ich liczba grubo przekroczyła dziesiątkę.
Czy odczuwałeś wobec tego potrzebę domu?
Prawdopodobnie tak, ale ta potrzeba nie objawiała się w jakiejś tęsknocie do domu. Miałem poczucie wydziedziczenia, ale ono mi nawet bardzo nie doskwierało. Traktowałem je niemal jako stan naturalny. Refleksja przyszła dość późno, natomiast nie było mi z tym aż tak źle. Mogę nawet powiedzieć, że nie czułem się tak obciążony, ponieważ każde przywiązanie jest przecież obciążeniem.
W początkowym okresie Twojego życia, podczas licznych przeprowadzek, najważniejszą osobą w Twoim życiu była matka.Mógłbym nawet powiedzieć, że zostałem właściwie ukształtowany przez kobiety, nie przez mężczyzn. Trzy najważniejsze kobiety w moim życiu,…