Dla moich dwóch przyjaciół: Wita i Dobrosława
.
1. Pogrzeby są nudne, wszystkie takie same, a jednak zamiast smutku obejmuje mnie groza. Mój brat idzie do ziemi. Ojciec jakoś się trzyma, mama nie trzyma się wcale, Kruszynka chlipie wśród brzdąców, maciupki kondukt żałobny zaciska się jak głodny brzuch wokół pustki po Dużym, liście ślizgają się po nagrobkach i zaraz z rodzinnego nieba polecą krople wspomnień. Chciałbym wrócić do domu i trzeć uszy, aż odlecą. Chciałbym siedzieć na łóżku. Chciałbym nie robić nic, poza sprawdzaniem, że ciągle jestem. Macałbym sobie palce. Rozdrapywał kolana. Ale stoję tutaj, owiany przez smutek innych i mokry wiatr. Mój brat już się schował, a ja boję się, że zniknę. Wstąpię za nim do…