Rok 1994. „Jestem w Olivet, w łazience rodziców”. Na rysunku widzimy młodego jeszcze mężczyznę. Ma na imię Pierre-François. Myje zęby. Nagle do pomieszczenia wchodzi drugi. Nieogolony. O obwisłym, wielkim brzuchu. Stracił już część zębów, zaczął łysieć. „To ja…” – mówi. Pierre-François patrzy za zdziwieniem. Po chwili reflektuje się. „Przez chwilę nie rozpoznałem faceta, który wszedł. To mój brat” – notuje. Przekładamy stronę. „W 1964…
Historyk sztuki, krytyk. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”.